Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artykuł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artykuł. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 maja 2008

"Zdjęcia prawie ślubne" - artykuł w oławskiej gazecie

Nasz znajomy Fotograf Kryspin Matusewicz z Oławy poprosił nas ostatnio o możliwosć wykorzystania kilku naszych odpowiedzi z wywiadu przeprowadzonego przez Stasia Wesołowskiego do Jego artykułu w oławskiej gazecie. Oto efekty:

LINK DO CAŁEGO ARTYKUŁU

Czcionki w zaproszeniach, grubość linii grawerowanych na obrączkach, sukienki dla druhenek, oprawa muzyczna mszy, wyszukany samochód lub dorożka - to wszystko nabiera coraz większego znaczenia. W dniu ślubu szybują w niebo kolorowe balony, gołębie, a nawet motyle. Strzelają fajerwerki. Pod nogami ścielą się płatki kwiatów i czerwone dywany. Nad głowami szpalery z szabel. Wszystko po to, aby ślub był wyjątkowy i na długo zapamiętany.
Wesele to obecnie iście królewska uczta, połączona z tańcami i programem artystycznym. Nowożeńcy wynajmują na tę okazję tancerzy, magików, treserów z dzikimi zwierzętami. Do wszystkiego przygrywa zespół, orkiestra lub wynajęty DJ. Na stół, obok tradycyjnego rosołu, podawane są także płonący tort, pieczony prosiak, bażanty, czekoladowe fontanny. Alkohole serwują coraz częściej wynajęci barmani, potrafiący przygotować najbardziej wymyślne drinki, żonglując przy tym butelkami.
Przygotowanie ślubu i wesela zajmuje wiele czasu
i wymaga dużego zaangażowania - najbardziej przezorne pary zajmują się tym już na kilkanaście miesięcy wcześniej, dbając o wszystkie szczegóły. Inni zdają się na pomoc wyspecjalizowanych firm. Wszystko po to, aby ten wyjątkowy dzień pozostał na długo w pamięci.

Cyfrowo
Żeby utrwalić wspomnienia jak najlepiej, nowożeńcy wynajmują fotografa i kamerzystę, odpowiedzialnych za film i album ze zdjęciami. Kiedyś kamerzysta potrafił oddać parze młodej kasetę zaraz po oczepinach. Dziś klient jest dużo bardziej wymagający - na właściwie obrobiony film i album ślubny musi czekać nawet kilka tygodni. W zamian za to otrzyma produkt najwyższej jakości. Laureaci branżowego - trwającego cały rok - konkursu na fotografię ślubną, THE BEST OF 2007THE BEST OF 2007 Anna i Marcin Łabędzcy z trójmiejskiej firmy fotograficznej B&W mówią:
- Każda fotografia może zyskać dzięki umiejętnej obróbce. Choć staramy się robić zdjęcia, które są dobre same w sobie, jednak staranny retusz, poprawa kolorystki, odpowiedni kontrast, czy usunięcie niedoskonałości cery sprawiają, że fotografia może być jeszcze piękniejsza. Każdy ma prawo wyglądać doskonale w tym szczególnym dniu, dlatego nie tylko polecamy profesjonalną wizażystkę, ale także zapewniamy podstawowy retusz fotografii.
Taki schemat pracy staje się powoli standardem wśród ślubnych fotografów w Polsce. Standardem jest też wychodzenie ze studia w plener. A jeśli plener, to zdecydowanie w inny dzień niż ślub. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - niebanalne zdjęcia wymagają dużo więcej czasu i niebanalnego kadrowania, a to z reguły wiąże się z ryzykiem pobrudzenia eleganckich ubrań nowożeńców. Tym bardziej, że plenery to coraz częściej nie są już tylko parki i ogrody.

Fotografia rzepakowa z pierwszego tłoczenia
Młodzi chcą zdjęcia w zdewastowanych fabrykach, na wydmach, przy zardzewiałych wrakach samochodów, a w takiej scenerii nietrudno pobrudzić białą suknię. Czasem takie destrukcyjne dla sukni działanie jest celowe i podporządkowane wywodzącemu się z USA stylowi fotografii ślubnej, zwanemu “dress crashing”. Panny młode, decydujące się na takie zdjęcia, zanurzają się w sukni ślubnej w wodzie, ochlapują farbą; ich mężowie rozrywają na sobie koszule. Łabędzcy wspominają jedną z takich sesji fotograficznych:
- Najbardziej nieoczekiwanym i szalonym plenerem była sesja błotna. Zaczęliśmy fotografować naszą parę w starych zrujnowanych halach Stoczni Gdańskiej. Mieliśmy jedynie na koniec wpaść na kilka mokrych fotografii w morzu. Bawiliśmy się w każdym miejscu doskonale. Zarówno nam, jak i naszej parze dopisywał doskonały humor. Wracając znad morza - mokrzy, rozbawieni i już zadowoleni z efektów - natknęliśmy się na wielką kałużę ze smolisto-czarnym błotem. Wystarczyło spojrzenie. Ani naszej pary, ani tym bardziej nas nie trzeba było namawiać na tę sesję. Wyszła po prostu spontanicznie i okazało się, że zakochani poszli na całość, choć nie mieli nawet ubrań na przebranie. Nie sposób opisać emocji pełnych radości tej pary, skaczących w kałuży, robiących piękne orzełki, czy też chlapiących się nawzajem błotem. Było to niesamowite! Gwarantujemy, że nikt podczas tej sesji nie ucierpiał - nawet suknia została doprana. Już mamy pomysł na dalszą część sesji z naszą ulubioną “błotną” parą.
...

poniedziałek, 19 maja 2008

Wywiad z nami przeprowadzony przez Stasia Wesołowskiego

Cześć, witam laureata konkursu FFS Anne i Marcina Łabędzkich, fotografów, którzy zdobyli najwięcej wygranych w konkursach miesięcznych.

Jak Się z tym czujecie?


Bardzo nam miło, że aż 22 naszych fotografii zostało zakwalifikowanych do konkursu THE BEST OF 2007. Dzięki temu, że forum tworzy wielu, a nie garstka fotografów ślubnych można było sprawdzić, które zdjęcia podobają się większości. Wygrana dała nam dodatkową mobilizację, aby i w tym roku znaleźć tę odrobinę czasu w miesiącu na wybór i wysłanie zdjęć do konkursu, jak również zagłosować na najlepsze naszym zdaniem fotografie wykonane przez naszych Kolegów i Koleżanki.
Pomysł konkursu był w naszej opinii pomysłem trafionym w dziesiątkę – nie tylko możemy zaprezentować nasze prace, ale dodatkowo poddać je surowej ocenie osób, które tak jak i my zajmują się fotografią ślubną.
Reasumując – podziękowania dla Organizatorów oraz osób, które poświęciły swój czas na oddanie głosów.


Nie wszyscy użytkownicy forum znają Was osobiście, może kilka słów o sobie?

Ciężko jest pisać o sobie samym… Zacznijmy przede wszystkim od tego, że jest nas dwoje – Ania i Marcin - tworzymy bardzo zgraną parę nie tylko w życiu osobistym, ale także w pracy. Mimo iż jesteśmy zupełnie różni pod względem charakteru – doskonale potrafimy się uzupełniać. Mamy inne spojrzenie na życie, co przekłada się też na fotografię.

Marcin jest osobą z temperamentem, skory do szaleństw, do wygłupów, uwielbia plenery w najbardziej mrocznych, ciemnych, brudnych miejscach, świetnie panuje nam szerokimi kątami oraz rybim okiem. To On potrafi rozbawić najbardziej zestresowaną Parę Młodą, lub też pierwszy pokazać, jak można wskoczyć do morza, lub wejść na dach rozpadających się spichlerzy. Dla dobrych zdjęć jest skory do każdych poświęceń, dlatego często z plenerów wraca mokry, w brudnych lub podartych spodniach, ale z uśmiechem na ustach, ponieważ udało mu się uzyskać wymarzony efekt.

Ania ma spokojną naturę romantycznej, trochę melancholijnej kobiety. Spogląda na świat przez różowe okulary, choć częściej niż Marcin fotografuje w czerni i bieli, potrafi łapać piękne chwile i wzruszające momenty. Jest typową portrecistką, dlatego najważniejsze na Jej fotografiach jest piękno i światło. Nawet w rozpadających halach Stoczni Gdańskiej potrafi zrobić zdjęcia z romantyczną duszą, pokazujące interakcję między Parą. To Ona jest rozważna i nadzoruje terminy, godziny, spotkania.
Zawsze pracujemy razem, ponieważ doskonale się uzupełniamy i rozumiemy.

Wasze zdjęcia zdobyły 1 miejsca w konkursach miesięcznych, w 2007, jaki to był dla Was sezon?

Rok 2007 był niezwykle owocnym sezonem. Przede wszystkim trafiliśmy na wspaniałe Pary Młode, które były otwarte na wszelkie nasze sugestie i najbardziej szalone pomysły. Zrealizowaliśmy też nasze marzenia – albowiem o sesji ślubnej w Paryżu śniliśmy od dawna. Rok 2007 dał nam taką szansę, gdzie mogliśmy w najbardziej romantycznym mieście świata uwiecznić miłość naszej Pary – Sylwii i Adama.

Jak widzicie ten sezon w perspektywie naszej branży jej rozwoju?

Rok 2008 będzie bardzo pracowity dla osób z naszej branży, ale dodatkowo dający duże szanse na rozwój. Dzięki temu, że coraz bardziej zauważalny jest wpływ amerykańskich trendów podczas organizowania uroczystości – fotografowie w Polsce mogą cieszyć się większym polem do popisu.

Użytkownicy portalu FFS, zwłaszcza początkujący, zadają sobie pytanie, jaki jest przepis na dobre zdjęcie ślubne w naszych Polskich realiach, wiadomo blokowiska, budżety wesel nie takie jak na zachodzie? Wasz przepis, mikstura sic!

Przepis na dobre zdjęcie ślubne wg Ani i Marcina Łabędzkich:

Gotujemy wywar na bazie:
Mocy miłości
Garści humoru
Szczypty romantyzmu
Dużej dawki szaleństwa
Kilku uśmiechów wymieszanych z nostalgią
Nadzienia z pozytywnej energii
Garnku inteligencji
Przyda się łyżka grozy
Odrobina magii
Sporo cierpliwości
Wszystko gotujemy aż do wrzenia w słoikach marki Canon.

P.S. Kuchnia to nasza druga pasja po fotografii…

Zajrzyjmy do torby ze sprzętem, jakiego zestawu teraz używacie, jakich akcesoriów?

Jest to przede wszystkim niezawodny Canon 5D z obiektywami typu L plus rybie oko i Zaiss do makro.

OK Przejdźmy w takim razie to zdjęć, można wyróżnić trzy elementy wpływające, od strony technicznej na zdjęcie, sprzęt, obróbka, sposób prezentacji gotowego produktu.
Pokażcie mi, proszę, swoje zdjęcie które nie powstałoby gdyby nie wysokiej klasy sprzęt foto(kilka słów jak powstało)


Jeszcze rok, czy dwa lata temu obiektyw rybie oko był bardzo mało popularny na reportażach ślubnych, podobnie jak lustrzanki cyfrowe z pełnoklatkową matrycą.


Dzięki tym właściwościom aparatu i obiektywu powstają fotografie różniące się odbiorem przestrzennym i pokazującą inną perspektywę niedostępną dla ludzkiego oka. Dodatkowym plusem jest możliwość zrobienia fotografii rodzinnej w praktycznie każdych pomieszczeniach, nawet w najmniejszych restauracjach.


Chciałbym zobaczyć zdjęcie które zyskało dzięki właściwej obróbce.

Każda fotografia może zyskać dzięki umiejętnej obróbce. Choć staramy się robić zdjęcia, które są dobre same w sobie, jednak staranny retusz, poprawa kolorystki, odpowiedni kontrast, czy usunięcie niedoskonałości cery sprawiają, że fotografia może być jeszcze piękniejsza. Każdy ma prawo wyglądać doskonale w tym szczególnym dniu, dlatego nie tylko polecamy profesjonalną Wizażystkę, ale także zapewniamy podstawowy retusz fotografii.

Na przedstawionej przez nas fotografii usunęliśmy drobne zmarszczki, wygładziliśmy skórę, wydobyliśmy niebieski kolor oczu, wybieliliśmy zęby, a dzięki małej głębi ostrości zdjęcie nabrało mglistego charakteru. Właśnie dzięki takiej obróbce fotografia jest bardziej glamour.


Przejdźmy do gotowego produktu, co preferujecie i dlaczego odpowiednia prezentacja produktu końcowego jest taka ważna?

Produktem końcowym, jaki dostają nasze Pary jest zawsze starannie i indywidualnie zaprojektowany album opowiadający historię dnia ślubu oraz przedstawiający fotografie plenerowe. Jesteśmy zdania, że każda fotografia powinna być wywoływana na dobrym papierze fotograficznym – dzięki temu może przetrwać o wiele dłużej niż przechowywana na nośnikach cyfrowych. Poza tym jest to zupełnie inny komfort odbierania obrazu. Dodatkowo każda Para otrzymuje prezentację z najlepszych fotografii oraz płytę DVD z wybranymi przez nas, poddanymi obróbce fotografiami w dużej rozdzielczości.

Która część dnia pracy sprawia Wam największą frajdę (plener, sala, kościół, przygotowania)??? Dlaczego?

Zdecydowanie największą frajdą jest dla nas plener. Daje on Fotografom możliwość wykazania się swoją własną inwencją, pomysłowością, opanowaniem światła. To w większości od nas zależy, jak wyjdą fotografie plenerowe, ponieważ to my, oczywiście w porozumieniu z Parą, ustalamy miejsce, godzinę, czas trwania, rekwizyty, charakter sesji. Podczas plenerów mamy szansę poszaleć, zabawić się, wyciągnąć z Pary skrywane możliwości, reakcje, czy emocje (jest to m.in. dzięki temu, że dobrze wcześniej poznajemy nasze Pary podczas spotkań). Przy plenerze sami stwarzamy najbardziej optymalne i korzystne dla nas warunki, czy to oświetleniowe, czy pogodowe, czy też czasowe.
Natomiast podczas reportażu wykorzystujemy jedynie warunki zastane. Staramy się w żaden sposób nie ingerować i nie przeszkadzać. Jest to możliwe dzięki temu, że pracujmy we dwoje i dzielimy się pracą, w taki sposób, aby żaden ważny moment, ani chwila nie została przeoczona lub niezauważona, co niestety przy pracy osobno zdarza się często. Z reportażu najbardziej cenimy pracę podczas ceremonii ślubnej i zaszczyt, że mamy szansę tak często uczestniczyć w najważniejszych chwilach z życia dwojga kochających się ludzi.

Porozmawiajmy chwile o plenerach.
Jestescie rozpoznawalni po szalonych plenerach. Wasz najbardziej szalony i nieoczekiwany plener??


Najbardziej nieoczekiwanym i szalonym plenerem była sesja błotna. Zaczęliśmy fotografować naszą Parę w starych, zrujnowanych halach Stoczni Gdańskiej. Mieliśmy jedynie na koniec wpaść na kilka mokrych fotografii w morzu…Bawiliśmy się w każdym miejscu doskonale, zarówno nam, jak i naszej Parze dopisywał doskonały humor. Wracając znad morza – mokrzy, rozbawieni i już zadowoleni z efektów natknęliśmy się na wielką kałużę ze smolisto-czarnym błotem. Wystarczyło spojrzenie…Ani naszej Pary, ani tym bardziej nas nie trzeba było namawiać na tą sesję. Wyszła po prostu spontanicznie i okazało się, że zakochani poszli na całość, choć nie mieli nawet ubrań na przebranie. Nie sposób opisać emocji pełnych radości tej Pary skaczących w kałuży, czy robiących piękne orzełki, czy też chlapiących się nawzajem błotem. Było to niesamowite! Gwarantujemy, że nikt podczas tej sesji nie ucierpiał – nawet suknia została doprana. Już mamy pomysł na dalszą część sesji z naszą ulubioną „błotną” Parą.

Macie wymarzone miejsce, w którym chcielibyście zrobić sesje?

Mamy kilka takich miejsc, w których bardzo chcielibyśmy zrobić sesje. Dlatego zawsze rozmawiamy z Parami o możliwościach i marzeniach – i Ich i naszych. Jesteśmy zdania, że jeśli się tylko czegoś mocno pragnie, to często uda się to osiągnąć.
Jednych z takich wymarzonych miejsc plenerowych jest stare opuszczone więzienie - The Eastern State Prison Philadelphia w Filadelfii w USA. Przebywali w nim najbardziej groźni amerykańscy mordercy i przestępcy, m.in. Al Capone. Więcej na stronie:

http://www.easternstate.org/

Kogo uważacie za autorytet (może za duże słowo), ale kogo podziwiacie na naszej polskiej scenie fotografów ślubnych?

Jest wielu polskich fotografów ślubnych, których cenimy i ciężko byłoby nam Ich wszystkich wymienić, poza tym chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w której moglibyśmy o kimś zapomnieć i ta osoba mogłaby poczuć się urażona, dlatego nie będziemy wymieniać nazwisk. Łatwiej jest podać nazwiska fotografów z zagranicy. SA to m.in.:

Jessica Claire
Susan Stripling
Jeff Ascough
Joe Buissink
Nate & Jaclyn Kaiser

Jak widzicie role asystenta w przyszłości?? Może już teraz korzystacie z jego usług.

Gdybyśmy pracowali pojedynczo, to nawet chwili nie zastanawialibyśmy się nad decyzją, ponieważ bez dwóch zdań każdemu pojedynczemu fotografowi przydałby się Asystent. Głównie chodzi o ulotność chwili podczas reportażu, gdzie dla jednego fotografa jest niewykonalne, aby był wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ciekawego, ciągłą zmianę obiektywów, czy też możliwość pomocy przy noszeniu ciężkiego sprzętu.
My przez lata wspólnej pracy doszliśmy do takiej perfekcji w porozumiewaniu się spojrzeniami podczas reportażu, że nie wyobrażamy sobie, aby doszedł ktoś trzeci, który niestety, ale mógłby tylko zrobić niepotrzebny tłok, ponieważ trzeba wziąć to też pod uwagę, że nie rzadko nie jesteśmy obok Pary tylko my, ale np. Kamerzysta, czy kilku amatorów fotografii z rodziny.

Co chcielibyście zmienić w swoich zdjęciach, jaki jest kierunek, który obraliście?

W fotografii plenerowej nadal stawiamy na totalne szaleństwo, na dobrą zabawę, nietypowe i oryginalne miejsca i lokalizacje, nasycone kolory i mięsistą czerń z bielą. Mamy nadzieję, że ciągle będziemy zaskakiwać. Mamy tysiące nowych pomysłów na sesje i miejsca, w których jeszcze nikt nie robił sesji ślubnych.
W reportażu najważniejsze dla nas są chwile, emocje, momenty. Chcemy fotografiami nie tylko opowiadać historie, ale także przywoływać wzruszenie, łzy, radość. Coraz częściej skłaniamy się przy reportażu głównie w czerni i bieli, choć także oddajemy sporo fotografii w kolorze. Jeszcze więcej będziemy pracować przy świetle zastanym, jednak jeśli chodzi o Trójmiasto jest mało restauracji, które dają możliwości ciekawego wykorzystania światła zastanego.

Wasze zdanie na temat zdjęć studyjnych?

Fotografia studyjna ślubna jest w Polsce pełna sprzeczności, ponieważ większość zakładów fotograficznych ma w ją swoich usługach, jednak tylko bardzo niewielu Fotografów może poszczycić się fotografią studyjną ze smakiem i gustem i właśnie do tych nielicznych osób będzie należał z pewnością niedługo rynek studyjnej fotografii ślubnej. W dzisiejszych czasach klient „widzi” różnicę i chce mieć fotografie z klasą, których nie będzie za 5 lat chował na dnie szuflady, tylko powiesi w ramie nad łóżkiem. Dlatego warto robić zdjęcia, które będą „nieśmiertelne” i tak samo będą cieszyły oczy za rok, czy za lat 50.

Co robicie żeby utrzymać wysoka formę przez cały sezon?

Jeśli chodzi o formę fotograficzną, to staramy się poza sezonem ślubnym, czyli od stycznia do marca fotografować tylko i wyłącznie dla nas samych, czyli po prostu: „sztuka dla sztuki”. Są to zarówno sesje niekomercyjne z Modelkami, jak również wyjazdy na urlopy i fotografia podróżnicza, która jest dobrą odskocznią od ciągłego fotografowania osób.
A jeśli chodzi o formę fizyczną, to głównie zdrowe odżywianie, gimnastyka, basen, spacery.

Stały poziom zdjęć, wynik ciężkiej pracy czy talent?

Talent to około 40 procent powodzenia. Reszta to praca, wytrwałość i ciągły rozwój. Jest nam bliskie powiedzenie: „Talent pracuje, geniusz tworzy”…Talent to wg nas iloczyn pewnych cech, wśród których na pewno jest pracowitość, sukces, dążenie do wyznaczonego celu.

Jak długo macie zamiar pracować w tej branży?

Przy odpowiedzi na to pytanie posłużymy się słowami T. A. Edisona: „ Nie przepracowałem ani jednego dnia w swoim życiu. Wszystko, co robiłem, to była przyjemność.” Dokładnie tak jest z nami i dopóki ten stan będzie się utrzymywał, dopóki będziemy szczęśliwi robiąc to, co kochamy, do tego czasu będziemy pracować w tej branży. Jednak dążymy do tego, aby rokrocznie zmniejszać liczbę Klientów, ponieważ bardziej zależy nam na jakości, a nie na ilości przyjmowanych zleceń. Chcielibyśmy być fotografami dla „wybranych” i tym Klientom się jak najbardziej poświęcać.

Czy uważacie, że jest miejsce dla nowych fotografów ślubnych, w Polsce?

W każdej branży jest miejsce na nowych ludzi z talentem i zapałem popartym wiedzą. Jednak osoby, które dopiero wchodzą na rynek muszą mieć świadomość, jak bardzo jest odpowiedzialna nasza praca. Tworzymy dla pokoleń opowieść o najważniejszych chwilach dwojga kochających się osób, są to chwile, ulotne momenty, których nie można powtórzyć, np. moment przysięgi małżeńskiej.

Jak sądzicie, w jakim kierunku pójdzie estetyka Polskiej Fotografii Ślubnej??

Myślę, że przede wszystkim ludzie docenią „prawdę”, czyli coraz częściej będzie Im zależało na udokumentowaniu prawdziwych emocji, momentów, uczuć. Ze studiów fotograficznych znikną rozkładane tła zameczków, dworków, pałacyków oraz sztuczne gadżety w stylu wypchanych wiewiórek, plastikowych kieliszków szampana z żelowym płynem, itp. Nawet w plenerze liczyć będą się głównie emocje, chwile i pokazanie pary taką, jaką jest naprawdę. Na pewno coraz więcej osób doceni też jakość, a nie ilość fotografii.

Wasz Styl? , jaki on jest?

W fotografii ślubnej reportażowej staramy się fotografiami opowiedzieć ten niezwykły dzień, uchwycić wszystkie momenty, chwile wzruszenia, pokazać emocje nie tylko Pary Młodej, ale także łzy Rodziców, czy szaleństwo zaproszonych Gości. W reportażu nie pozujemy, nie ustawiamy, ale liczy się dla nas światło i kreatywność w przestrzennym widzeniu, umiejętne operowanie zarówno szerokimi kątami, jak i perfekcjonizm techniczny. Bardzo nam zależy, aby wszystko było pokazane od tej piękniejszej strony i każda Panna Młoda miała przepiękne fotografie portretowe zrobione podczas przygotowań czy ceremonii. Zwracamy też szczególną uwagę na detale, takie jak obrączki, biżuterię, buty, itp., które wplecione w prezentację ze zdjęć tworzą klimat i dodają uroku.
W przypadku fotografii plenerowych idziemy na całość, często łamiemy konwencje, myślimy nieszablonowo, jesteśmy skorzy do wszelkich szaleństw i najbardziej zwariowanych pomysłów, staramy się wybiegać w przyszłość, bliższa nam jest konwencja fotografii mody, czy moda na „trash the dress” niż fotografowanie przy drzewkach lub krzaczkach.

Dziekuje za odpowiedzi, życze wspaniałych par młodych, dobrego swiatła i przyjemnego gotowania w Canonowskich słoiczkach.

pytania zadawał Stanisław Wesołowski

Wywiad ukazał się na Forum Fotografów Slubnych - Wywiad z B&W

środa, 14 maja 2008

"Na ślubnym kobiercu w hali stoczniowej." - ARTYKUŁ O NAS

Ostatnio przeglądając strony w inetrnecie natknęlimy się na artykuł, który napisała Agata Grabowicz po naszym wernisażu w Soho.
Oto i on oraz prezentacja ze zdjęć, które można było zobaczyć na wystawie w Soho.

"Sopot. Na ślubnym kobiercu w hali stoczniowej. Wernisaż nietuzinkowej fotografii ślubnej autorstwa Ani i Marcina Łabędzkich.
Z reguły wydaje się nam, że fotografia ślubna to klasyczne sielankowe ujęcia w najbardziej reprezentatywnych i romantycznych punktach miasta. Któż z nas nie widział kiedyś pary młodej pozującej pod Fontanną Neptuna, czy przemykającej alejkami Parku Oliwskiego?
Na wystawie Ani i Marcina Łabędzkich można przekonać się, że fotografia ślubna może być czymś dużo bardziej oryginalnym, ekscytującym i zaskakującym. Ta para fotografików trójmiejskich, znanych bardziej pod pseudonimem B&W, uprawia fotografię ślubną, którą można określić mianem eksperymentalnej. Ich domeną są plenery ślubne w najbardziej nietypowych i zaskakujących miejscach, podlegające kontrowersyjnemu i nowatorskiemu trendowi w fotografii ślubnej, zwanemu "trash the dress", który propagują. Opuszczona hala fabryczna, teren industrialny, szklarnia ogrodnicza, żelbetonowy most, czy złomowisko samochodowe okazują się być wspaniałym i nietuzinkowym tłem fotograficznym dla oryginalnych aranżacji ślubnych w stylu gangsterskim, retro, czy grafficiarsko-skatowskim, nie zabierając przy tym nic z piękna i romantyzmu, który powinien towarzyszyć zakochanym. Ania i Marcin oferują parom młodym nie tylko swój profesjonalizm i pomysłowość, ale przede wszystkim świetną zabawę i niezapomniane przeżycie.
Nie da się przy tym nie zauważyć, że są mistrzami w tym, co robią, gdyż jako jedni z zaledwie pięciu fotografów w Polsce należą do The Wedding Photojournalist Association (WPJA), czyli międzynarodowej organizacji zrzeszającej najlepszych ślubnych fotografów na świecie.

Ania i Marcin Łabędzcy to młode małżeństwo trójmiejskich fotografików, zajmujących się fotografią ślubną, znanych pod pseudonimem B&W. Są absolwentami Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego oraz Sopockiej Szkoły Fotografii WFH."

Autorce bardzo dziękujemy :).

<

czwartek, 3 kwietnia 2008

„MAKIJAŻ ŚLUBNY kontra MAKIJAŻ PLENEROWY”

Autorzy: Ania i Marcin Łabędzcy B&W www.bw.dj.pl

Makijaż ślubny - wstęp
W dniu ślubu – jedynym, niepowtarzalnym, wyjątkowym – wszystko ma wyglądać pięknie – stroje, przystrojony kościół, bukiet, wystrój sali, ale najpiękniej, najbardziej idealnie powinni wyglądać główni bohaterowie tego dnia, czyli Państwo Młodzi, ze szczególnym uwzględnieniem Panny Młodej, która ma czuć się wyjątkowa i piękna – na tym - nam Fotografom także bardzo zależy. Wiele razy Państwo Młodzi pytają, czy mogą cokolwiek zrobić, aby pomóc nam w naszej pracy. Odpowiedź jest niezwykle prosta – powinny zadbać o to, aby to Oni czuli się wyjątkowo piękni i pewni siebie – wtedy też tak samo będą wyglądać na naszych fotografiach. A mogą tak wyglądać dzięki odpowiednio dobranemu, dopracowanemu makijażowi ślubnemu, który jest niezwykle ważnym elementem, zarówno dokładny makijaż Panny Młodej, jak i drobny retusz Pana Młodego.
Makijaż próbny
Warto dużo wcześniej pomyśleć o tym, że twarz będzie Waszą wizytówką przez cały długi dzień, aż po późne godziny nocne, dlatego inwestycja w makijaż próbny oraz trafienie w ręce wykwalifikowanej profesjonalnej Wizażystki będą później procentowały świetnym wyglądem na fotografiach. Jeżeli nie znacie dobrej godnej zaufania Wizażystki, której zdolności byłybyście pewne, należy zapytać Waszego Fotografa o polecenie Wizażystki, z którą mu się najlepiej pracuje i która robi Jego zdaniem najlepszy makijaż. Każdy Fotograf potrafi dobrze ocenić pracę Wizażystek, ponieważ ma duże doświadczenie i na pewno pracował z wieloma Wizażystkami podczas reportaży i plenerów. Proszę też nie mylić Wizażystek z Kosmetyczkami, które nie posiadają dyplomów ukończenia szkół wizażu – zdarzało nam się często, że gdy Panny Młode trafiały do tych drugich wychodziły z płaczem i jeszcze gorzej wyglądały niż bez jakiegokolwiek makijażu, dlatego z makijażem ślubnym nie wolno eksperymentować w dniu ślubu, aby uniknąć wszelkiego rodzaju rozczarowań i pomyłek. Około miesiąc przed ślubem, kiedy już zna się wszystkie kolorystyczne dodatki, warto wybrać się do Wizażystki na makijaż próbny, podczas którego Panny Młode mają możliwość ocenić, jak czują się w różnych kolorach, czy nie są uczulone na jakiś kosmetyk, jak wyglądają w sztucznych rzęsach, mogą też oczekiwać porady odnośnie zabiegów, jakie można, bądź też, jakich kategorycznie nie wolno wykonywać przed samym ślubem oraz jak dbać o cerę, aby nic Was/nas nie zaskoczyło tego „wielkiego” dnia... Najważniejsze jednak, że mogą sprawdzić trwałość makijażu i zaplanować czas potrzebny w dniu ślubu na wszystkie zabiegi upiększające. Ważne jest również to, aby „zaklepać” racjonalną godzinę rozpoczęcia makijażu podczas dnia ślubu – najlepsza pora to maksymalnie 3-4 godziny przed ceremonią ślubną.


Fotografia 1: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/

Podstawowe porady odnośnie makijażu ślubnego
Po pierwsze makijaż ślubny nie powinien się świecić, powinien być dopracowany, precyzyjny, dopasowany do typu urody i dodatków ślubnych, powinien być też przede wszystkim trwały i wodoodporny, ponieważ często pojawiające się łzy wzruszenia mogą rozmazać niezabezpieczony niczym i nieutrwalony makijaż. Niestety modny ostatnio błyszczący makijaż źle wychodzi na fotografiach, czyli perła, brokat, błysk odpadają na wstępie. Jeżeli chodzi o Panów Młodych powinni Oni zostać przypudrowani, celem uniknięcia niekorzystnych refleksów na zdjęciach. Jeśli Panowie wymagają mocniejszego retuszu, przy np. defektach skóry, zacięciach po maszynce do golenia, dobra Wizażystka zakorektuje je w taki sposób, aby nie było widać śladów po makijażu, tzw. make-up – no-make-up. Makijaż męski jest w swojej formie bardzo dyskretny, delikatny, a zarazem modeluje rysy twarzy i sprawia, że Pan Młody wygląda świeżo i młodo.



Fotografia 2: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/

Zachęcamy do kilkakrotnego „retuszowania” podczas wesela i pleneru - najlepiej pudrem matującym transparentnym, bądź też wzięcia ze sobą małego ręcznika, czy też bibułek matujących celem przetarcia spoconych miejsc. Makijaż ślubny powinien wyglądać dobrze wszędzie - nie tylko w jednym pomieszczeniu, dlatego zanim wybierzecie Wizażystkę porównajcie swój makijaż nie tylko w salonie -przy sztucznym oświetleniu, ale również na powietrzu, gdzie podczas składania życzeń wiele osób będzie miało okazję przyjrzeć się Wam z bliska.
Zadaniem Wizażystki jest też rozświetlić (nie mylić ze świeceniem) oraz ożywić twarz, ale na pewno nie postarzeć, dlatego przestrzegamy przed nadmiernym korzystaniem z wizyt w solarium przed ślubem – nie dość, że sztuczna żółta opalenizna postarza skórę, jak również źle wygląda z bielą sukni. Jeżeli jedna z osób upiera się przy solarium, należy pamiętać, że różnica w kolorze skóry Pary Młodej nie powinna być duża. Panna Młoda musi wyglądać świeżo, naturalnie, z klasą, dlatego precyzyjny makijaż uzupełnia cały jej wizerunek, podkreśla atuty, likwiduje wady.

Makijaż plenerowy, czyli makijaż fotograficzny
Makijaż plenerowy może, a nawet powinien różnić się od makijażu ślubnego. Wizażystka może wziąć pod uwagę nie tylko typ urody oraz kolor dodatków Panny Młodej, ale również uwzględnić charakter oraz klimat sesji, miejsce, światło oraz techniki, jakich Fotograf będzie używał. Wizażystka powinna być nie tylko perfekcyjna, ale również charakteryzująca się dużą kreatywnością. Jeżeli chodzi o makijaż plenerowy namawiamy do ciemniejszych, bardziej kolorowych makijaży, które są widoczne na fotografiach oraz fryzur – koniecznie bardzo trwałych, nierozlatujących się na wietrze i niewymagających ustawicznych poprawek. Każdy Fotograf powie, że makijaż przy fotografiach jest dużo ważniejszym elementem niż fryzura, która np. przy fotografii plenerowej może być jak najbardziej naturalna, byle była dobrze utrwalona.



Fotografia 3: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/

Fotografia, szczególnie studyjna i portretowa wyłapuje wszelkie niedoskonałości skóry, dlatego w tym przypadku bardzo ważny jest idealny kamuflaż, który lepiej, jeżeli będzie nawet na pozór „maską” niż ma pokazywać defekty skóry. Idealny makijaż fotograficzny to w rzeczywistości bardzo duża ilość pudru, podkładów oraz kolorów. Przy sesjach w studiu lub w pomieszczeniach, ale przy użyciu oświetlenia studyjnego - należy pamiętać, że takie oświetlenie rozjaśnia nieco kolory, dlatego podkład powinien być o ton ciemniejszy, a kolory bardziej żywe. Aparat nieznacznie „zabiera” moc kolorom makijażu, dlatego warto postarać się, aby makijaż był nawet nieco przesadzony kolorystycznie, niż delikatny i pastelowy. Ewidentnym błędem w makijażu oka jest dostrzegalna granica kolorów między cieniami (tzw. graficzny makijaż, dopuszczalny tylko w „show make up”).



Fotografia 4: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/


Fotografia 5: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/

Makijaż plenerowy może wykorzystywać niekonwencjonalne rozwiązania, np. użycie zaskakujących zestawów barw, kolorów, zdobień, dodatkowo przyklejanych elementów, takich jak koronki, piórka, płatki kwiatów, przy tym makijażu czasami dozwolony jest błysk i brokat, jednak trzeba to wcześniej uzgodnić z Fotografem i jego zapatrywaniem na takie świecenie.






Fotografia 6,7: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/

Makijaż plenerowy może przybrać formę makijażu artystycznego, ekstrawaganckiego, czy też może być to tzw., „facepainting”, lub „bodypainting”. Wizażystka oraz Fotograf współpracując ze sobą przy artystycznych sesjach plenerowych powinni wspólnie ustalać charakter makijażu, co pozwoli na uzyskanie optymalnych rezultatów końcowych.



Fotografia 8: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/


Fotografia 9: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/

„Bodypainting” jest to malowanie na ciele farbami. Malunek jest tylko tymczasowy w przeciwieństwie do tatuaży i znika w przeciągu paru godzin lub chwil. Wizażystka maluje na ciele pędzlem lub aerografem, który nadal jest mało popularnym narzędziem w Polsce, natomiast cieszy się dużą popularnością w Stanach Zjednoczonych (dziś 17 % amerykańskich makijażystów używa tej techniki). Bodypainting jest rzadko wykorzystywaną techniką makijażu przy sesjach ślubnych, jednak jest on tak interesujący, że warty wspomnienia. Inspiracją dla takich makijaży może być miejsce, w którym ma się odbywać plener, jego styl, charakter, bądź przewodni motyw ślubu, np. morze – konik morski, rybka, muszla, meduza. Inspiracją mogą też być elementy tatuażu polinezyjskiego, japońskiego, hinduskiego, celtyckiego, greckiego, czy wszelkiego rodzaju stylizacje inspirowane na przykład wzorami zwierzęcymi czy motywami afrykańskimi. Oryginalne cyrkonie - np. firmy Swarovski, stanowią idealne wykończenie zdobień, nawet dla bardzo wymagających Panien Młodych. Nawet taki rodzaj makijażu, jak bodypainting może występować w wariancie dla Panów Młodych (patrz fotografia 10 i 11).




Fotografia 10: B&W, Makijaż: Elżbieta Skoczeń, www.es-wizaz.pl/


Fotografia 11: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/

Jeżeli wykonujemy jedynie sesję w czerni i bieli warto wcześniej o tym wspomnieć Wizażystce. Tu trzeba się skupić na precyzji w liniach i konturach, a nie na grze kolorów. Przy makijażu do fotografii czarno-białej oka używa się przeważnie tylko monochromu od bieli do czerni, czyli wszystkich odcieni szarości. Cera powinna być jasna - wręcz blada, mocno podkreślone oczy lub usta kuszące czerwienią o głębokim rubinowym odcieniu. Makijaż ust powinien być wykonany precyzyjnie i czysto. Obrys ust konturówką musi być wykonany niezwykle dokładnie.
Zewnętrzny kontur powinien być ostry i nie może się rozlewać. Największym błędem, który natychmiast wyłapuje aparat fotograficzny, jest rozdzielenie konturu i pomadki. Ta granica nie może być zauważalna. Najlepiej fotografujące się kolory ust to wszelkie odcienie czerwieni. Warto także podkreślić linię kości policzkowych, co pozwoli na nadanie twarzy smukłego, trójwymiarowego wyglądu.



Fotografia 12: B&W, Makijaż: Elena Stoszek, www.elena-wizaz.com/

Na zakończenie jeszcze raz podkreślimy fakt, że warto, aby Fotograf współpracował z Wizażystką, wtedy możecie być pewni optymalnych rezultatów sesji. Jeżeli zdecydujecie się na konkretnego Fotografa, który ma uwiecznić Waszą uroczystość, czy też wykonać fotografię plenerową zapytajcie o polecenie najlepszej Jego zdaniem Wizażystki – nie będziecie musieli spędzać czasu na długich poszukiwaniach i czasami nawet w takich przypadkach można zaryzykować zrezygnowanie z makijażu próbnego.

Artykuł został opublikowany na portalu Forum Fotografów Slubnych.